Made in Poland drwarlecki 2024-12-04
Nasza ludność od dzieciństwa do usranej śmierci najczęściej ogląda pornografię. Przy masturbacji obu płciom zastępuje ona wyobraźnię. Z tego powodu dorośli, którzy ją mają, np. malarze i reżyserzy, rzadziej niż dzieci korzystają z porno. Także twórcy filmów „dla dorosłych” nie mają wyobraźni.
Przeciętny scenariusz wygląda tak: Ona i on rozmawiają zapewne o seksie, ale nie wiadomo o czym, gdyż nikt dialogów nie słucha, dopóty twórcy nie zredukują ich do ech, ach, tak, tak, tak. Gdy dochodzi do penetracji artystki w gębę, dupę lub pochwę, akcja staje się monotonna. Równie ciekawe byłoby gapienie się na tłoki pracujące w maszynowni okrętu. One także chodzą w górę i w dół – identycznie jak prącia. Przemysł okrętowy skopiował bowiem kopulację o miliony lat wcześniejszą od maszyn. Na koniec artyści nie ubierają się, jak to bywa w życiu. Wkładanie odzieży nikogo nie podnieca.
Widzowie zaś mogliby zauważyć, że pornoartystki i ich samcy poubierani stają się ładniejsi, mimo że ich kostiumami są łachy tanie, wymyślnie tandetne. Gejowska penetracja międzypośladkowa jest równie nudna, tyle że tłoki trzeba nawilżać. W maszynach olejem, przy kopulacji wazeliną, spermą lub śliną. Uważam, że plucie na wargi sromowe urąga godności kobiet, szczególnie wzmożonej u Polek.
Zgroza ogarnia mnie na widok damskiej masturbacji. Artystki filmowe mają wydłużone pazury. Człowiek lęka się, że samica zaraz porozcina nimi wejście do pochwy i tryśnie krew. Pornosamice lubią też wkładać do seksu szpilki. Mogą więc zrobić nimi głębokie otwory w ciele jebaki; zagrażają zdrowiu lub życiu samca nie mniej niż kraksa, odpukać, samochodowa. Z wszystkich tych powodów, drogie dzieci, jestem przeciw ruchomym obrazkom porno. Wyodrębnianie tego gatunku filmów wydaje mi się anachronizmem.
Nie znaczy to bynajmniej, że jestem przeciwnikiem seksu ze wszystkimi szczegółami pokazywanego na ekranach. Wtopiony on jednak być powinien w normalną akcję kinową, w wartościową fabułę.
Na przykład… Trwa okupacja niemiecka. Żołnierz wyklęty, oficer Narodowych Sił Zbrojnych, napotyka w lesie Żydóweczkę ukrywającą się w ziemiance. Kusi go, co naturalne, żeby ją zastrzelić lub wydać Niemcom. Powstrzymuje się jednak, czyli ratuje jej życie przed samym sobą. Przewiduje bowiem, że po wojnie denuncjacja lub zabójstwo obciążyłoby jego formację w oczach Amerykanów. Świta mu także, że po wojnie może powstać wpływowe państwo Izrael, zabijanie Żydów przez Polaków może więc tych pierwszych skłonić do emigracji na Bliski Wschód, co wzmocni parszywe ich państwo. Wszystko to wyraża wyklęty w monologu z rozdartą sosną za plecami. Polski bohater narodowy postanawia więc zerżnąć Żydóweczkę i zachęcić do tego żołnierzy współwyklętych. Ją pozbawi więc tym balastu dziewictwa, a sam będzie miał przyjemność niewiele mniejszą od zabijania. Tłumaczy to wszystko w dialogu z dziewczyną, choć ta ogranicza swoje filmowe kwestie do typowego dla swojej rasy krzyku: aj, waj. Oficer zdziera więc z suki ubranie, całuje ją w wargi ustne i sromowe, zaś jego oddział formuje kolejkę następnych uszczęśliwiaczy samiczki obcoplemiennej. Mamy więc całe porno, które lubimy, w kilku rozmaitych wydaniach i z wszelkimi szczegółami.
Zarazem ciekawi nas jednak, jak się film skończy. Happy end następuje po latach w Izraelu. Narodowiec sadzi drzewko w Yad Vashem koło Jerozolimy jako sprawiedliwy wśród narodów świata. Przemawia premier Netanjahu, cytując żydowską sentencję: Kto ratuje jedno życie, zbawia całą ludzkość. Bohater zaś śpiewa, że jeszcze Polska nie zginęła, póki my, czyli nacjonaliści, żyjemy. Na koniec najazd kamery i zbliżenie na biało-czerwoną plakietkę w klapie marynarki wyklęciucha.
Oczywiście seks z detalami pasuje do każdego filmu i do wszystkich gatunków: kreskówki, romansu, kryminału, komedii, historycznego kostiumowca czy SF. Do science fiction najbardziej.
Oznaczono jako :
Felieton polemika
O Autorze : call_made
drwarlecki – tajna broń portalu „HECHO.pl”. Człowiek o wielu twarzach i jeszcze większej liczbie umysłów. Widzi to, czego inni nie dostrzegają, pojmuje to, co zdaje się niepojęte. Jest jednocześnie tu i wszędzie – w przeszłości, przyszłości i w nieuchwytnym teraz. Jego teksty to więcej niż słowa – to podróże przez ukryte warstwy rzeczywistości. Jak łatwo się domyśleć jest to dopuszczalny prawem pseudonim artystyczny.
Przemysław Ćwikliński, Idalia Dubicka, Piotr Gadzinowski, Anna Grodzka, Robert Jaruga, Tadeusz Jasiński, Marta Miecińska, Wojciech Mittelstaedt, Łukasz Piotrowicz, Marek Sanowski, Izabela Szolc, Maciej Wiśniowski.
Każdy z nich pisze o czymś innym, ale wszyscy o tym samym — że w Polsce wciąż jest o czym pisać.
© NIE-online.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
KRS: 0000021115
NIP: 5210124426
REGON: 012022937
Bądź pierwszym, który skomentuje!