Gdańska giełda ruin
Wybraliśmy się do Gdańska, by sprawdzić, czy dąb imienia Lecha Wałęsy nad Motławą zaczął już owocować. Drzewko – w przeciwieństwie do swojego patrona – zachowuje na razie wstydliwą wstrzemięźliwość i żadnych żołędzi Wałęsy światu nie objawiło. Przy okazji, chcąc nie chcąc, wdepnęliśmy w ten gdański spęd pod szyldem Konferencji Odbudowy Ukrainy 2026. W halach AMBEREXPO przedstawiciele stu państw i narodów zjednoczyli się w radosnym urojeniu, że warto inwestować w państwo, w które walą rosyjskie rakiety. Pomysł wydaje się równie błyskotliwy, co handel luksusowymi apartamentami na czwartym piętrze właśnie płonącej kamienicy, przy jednoczesnym zapewnianiu frajerów, że straż pożarna dysponuje obiecującą strategią gaszenia, którą wdroży, gdy tylko pogorzelisko nieco ostygnie. To nie dyplomacja, to zbiorowa paranoja. Miliardy z mikrofonu Zapowiadano zlot dziesięciu premierów, ale jak to w polityce bywa, przybyło dwóch: Donald Tusk, który jako gospodarz musiał tam być, by pilnować żyrandoli, […]