Background

Najtańszy prezydent w historii: 34 grosze za głos

Artykuły arrow_drop_down
Bilans ostatnich wyborów prezydenckich można liczyć nie tylko w procentach poparcia, ale i w złotówkach. Jeśli podzielić budżety komitetów przez liczbę zdobytych głosów, okazuje się, że najtaniej „kupiła” swoich wyborców Joanna Senyszyn - za 34 grosze sztuka. Trochę drożej wypadł Adrian Zandberg - 1,05 zł za głos. Na drugim końcu skali znalazł się Szymon Hołownia, który na każdego wyborcę wydał aż 8,16 zł. Najwięksi gracze - Karol Nawrocki i Rafał Trzaskowski - poszli niemal łeb w łeb, wydając po około 24,6 mln zł. Nawrocki zapłacił za głos 2,32 zł, Trzaskowski 2,40 zł. Wyraźnie widać, że porażka Senyszyn to błąd historii. Byłaby naprawdę tanim prezydentem a nie kimś, kto zaczyna rządy od zakupu wypasionej beemwicy.

O Autorze :

O Autorze :

Wiadomościarz Codzienny

To oczywiście pseudonim wszechwiedzącego, wszechobecnego, ale dyskretnego Redaktora Dyżurnego. Istota z pogranicza jasnowidzenia i dziennikarstwa śledczego. Wie, co się wydarzyło, zanim się wydarzy, i co nastąpi, zanim ktokolwiek o tym pomyśli. Dzisiaj za sterami jeden redaktor, jutro inny – płeć, wiek, pochodzenie – tajemnica. Ważne, że wiedzą. A jeśli chcesz się dowiedzieć, co wiedzą, lub rozwinąć tę wiedzę dzwoń pod numer +48 668 935 668 lub skorzystaj z formularza w zakładce KONTAKT. Ale uwaga: wiedza to potęga, a potęga uzależnia.

Więcej artykułów

Dziewięć groszy szczęścia

ZUS ogłosił listę, z której wynika, że polska starość bywa albo bizantyjska, albo groteskowa. We Wrocławiu jeden szczęśliwy emeryt inkasuje ponad 37 tys. zł miesięcznie. Śląsk bije go jednak na głowę: tamtejszy senior rekordzista dostaje ponad 54 tys. Tuż za nim kroczy inny z kwotą 53,5 tys. Na Mazowszu najwyższa emerytura to skromne 45,3 tys. Dla kontrastu: przeciętny Dolnoślązak musi wyżyć za około 4610 zł. Prawdziwy kunszt państwo pokazuje jednak przy dołach: najniższa emerytura wynosi 9 groszy, a w województwie lubelskim zdarzają się wypłaty w wysokości dwóch. Za taką kwotę nie da się nawet godnie przekląć pod nosem, bo koszt otwarcia ust przewyższa wartość przelewu. To się nazywa sprawiedliwość społeczna w pigułce, której nie ma za co wykupić.

Habit i hektary

Karmelitanki Bose z Zakopanego chcą sprzedać klasztor i przenieść się do nowej siedziby we wsi Stróża. Zanim jednak spakują różańce, próbują uzyskać warunki zabudowy, które mogłyby wyraźnie podnieść wartość nieruchomości. Plan przewiduje przerobienie klasztoru na pensjonat oraz postawienie obok trzech budynków. Siostry zapewniają, że same nie zamierzają ani prowadzić pensjonatu, ani bawić się w deweloperkę. Chodzi tylko o to, żeby sprzedać ziemię drożej. Miasto po raz drugi odmówiło wydania warunków zabudowy. Oficjalnie problemem jest dojazd od ul. Kasprusie, który zdaniem urzędników nie nadaje się do obsługi większej inwestycji. Burmistrz Łukasz Filipowicz nie ukrywa jednak, że pomysł mu się nie podoba. Mówił, że trudno mu sobie wyobrazić w tym miejscu bloki i pensjonat, a klasztor powinien pozostać, choćby ze względu na zieleń.

Skarbówka na tropie smalcu

Obrazek godny pędzla pijanego realisty. Kiedy Małopolska w oparach bimbru i kadzidła świętowała dożynki, do akcji wkroczyła Krajowa Administracja Skarbowa. Funkcjonariusze fiskusa, tropili najgroźniejszych przestępców gospodarczych III RP: baby z kół gospodyń wiejskich, które śmiały wydać pajdę chleba ze smalcem bez błogosławieństwa kasy fiskalnej. W Przegini państwo wzbogaciło się o mandaty w wysokości 600, 1000 i 1500 zł. W Bukowskiej Woli poszło jeszcze lepiej –7,5 tys. zł. Ukarano właściciela winnicy, operatora karuzeli i wspomniane gospodynie, które najwyraźniej stanowią filar szarej strefy, zagrażający stabilności strefy euro. KAS oczywiście idzie w zaparte, twierdząc, że to nie polowanie na czarownice w zapaskach, lecz „analiza ryzyka”. Ryzyko polega zapewne na tym, że gdyby nie te mandaty, budżet państwa mógłby nie udźwignąć kolejnej limuzyny dla jakiegoś wiceministra. Gratuluję czujności.

Giewont nad morzem

Zakopane, światowa stolica oscypka i tandety, postanowiła przebić własny sufit absurdu. Zorganizowano tam Nocny Turniej Siatkówki Plażowej. Bo przecież wiadomo, że piasek najlepiej smakuje w zębach pod Giewontem i to koniecznie po ciemku. Przez jedenaście godzin dwadzieścia pięć drużyn udawało, że są w Copacabanie. Burmistrz osobiście dostarczył piasek w workach, tym razem w celach sportowych. Do pełnego sukcesu zabrakło tylko morza, ale znając rozmach lokalnych włodarzy, pewnie już zlecili sprowadzenie Bałtyku w cysternach.

Robinson i druty

W Tarnobrzegu 56-letni pilot śmigłowca Robinson postanowił sprawdzić wytrzymałość linii energetycznych. Ponieważ druty były martwe, pilot – zamiast zamienić się w skwarkę – wylądował, odleciał i przez dwa dni udawał, że nic się nie stało. W końcu sumienie lub strach przygnały go na komisariat. Sprawę badają teraz liczne komisje, choć wystarczyłby jeden lekarz od głowy, by zdiagnozować kogoś, kto lata na wirującym nożu do trawy i dziwi się, że świat stawia mu opór. To doprawdy imponująca konstrukcja psychiczna: najpierw igrać ze śmiercią w latającym mikserze, a potem szukać pocieszenia w protokołach policji.

Narodowy Program Odlotowy

Posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom skarży się, że słupki blokujące łódzką ulicę Piotrkowską uniemożliwiają taksówce podjazd pod same drzwi jej poselskiego biura. System tych zapór kosztował 5,8 mln zł i wciąż jest testowany. Przy okazji wyszło na jaw, że w 2025 roku posłanka wydała z publicznych pieniędzy rekordowe 21 211 zł na taksówki. Skoro za słupki i za taryfy zapłacili podatnicy, Wojciechowska niepotrzebnie się martwi. To nie jej pieniądze stoją w korku, tylko nasze.

Powiązane

Dziewięć groszy szczęścia

ZUS ogłosił listę, z której wynika, że polska starość bywa albo bizantyjska, albo groteskowa. We Wrocławiu jeden szczęśliwy emeryt inkasuje ponad 37 tys. zł miesięcznie. Śląsk bije go jednak na głowę: tamtejszy senior rekordzista dostaje ponad 54 tys. Tuż za nim kroczy inny z kwotą 53,5 tys. Na Mazowszu najwyższa emerytura to skromne 45,3 tys. Dla kontrastu: przeciętny Dolnoślązak musi wyżyć za około 4610 zł. Prawdziwy kunszt państwo pokazuje jednak przy dołach: najniższa emerytura wynosi 9 groszy, a w województwie lubelskim zdarzają się wypłaty w wysokości dwóch. Za taką kwotę nie da się nawet godnie przekląć pod nosem, bo koszt otwarcia ust przewyższa wartość przelewu. To się nazywa sprawiedliwość społeczna w pigułce, której nie ma za co wykupić.

Habit i hektary

Karmelitanki Bose z Zakopanego chcą sprzedać klasztor i przenieść się do nowej siedziby we wsi Stróża. Zanim jednak spakują różańce, próbują uzyskać warunki zabudowy, które mogłyby wyraźnie podnieść wartość nieruchomości. Plan przewiduje przerobienie klasztoru na pensjonat oraz postawienie obok trzech budynków. Siostry zapewniają, że same nie zamierzają ani prowadzić pensjonatu, ani bawić się w deweloperkę. Chodzi tylko o to, żeby sprzedać ziemię drożej. Miasto po raz drugi odmówiło wydania warunków zabudowy. Oficjalnie problemem jest dojazd od ul. Kasprusie, który zdaniem urzędników nie nadaje się do obsługi większej inwestycji. Burmistrz Łukasz Filipowicz nie ukrywa jednak, że pomysł mu się nie podoba. Mówił, że trudno mu sobie wyobrazić w tym miejscu bloki i pensjonat, a klasztor powinien pozostać, choćby ze względu na zieleń.

Skarbówka na tropie smalcu

Obrazek godny pędzla pijanego realisty. Kiedy Małopolska w oparach bimbru i kadzidła świętowała dożynki, do akcji wkroczyła Krajowa Administracja Skarbowa. Funkcjonariusze fiskusa, tropili najgroźniejszych przestępców gospodarczych III RP: baby z kół gospodyń wiejskich, które śmiały wydać pajdę chleba ze smalcem bez błogosławieństwa kasy fiskalnej. W Przegini państwo wzbogaciło się o mandaty w wysokości 600, 1000 i 1500 zł. W Bukowskiej Woli poszło jeszcze lepiej –7,5 tys. zł. Ukarano właściciela winnicy, operatora karuzeli i wspomniane gospodynie, które najwyraźniej stanowią filar szarej strefy, zagrażający stabilności strefy euro. KAS oczywiście idzie w zaparte, twierdząc, że to nie polowanie na czarownice w zapaskach, lecz „analiza ryzyka”. Ryzyko polega zapewne na tym, że gdyby nie te mandaty, budżet państwa mógłby nie udźwignąć kolejnej limuzyny dla jakiegoś wiceministra. Gratuluję czujności.

Giewont nad morzem

Zakopane, światowa stolica oscypka i tandety, postanowiła przebić własny sufit absurdu. Zorganizowano tam Nocny Turniej Siatkówki Plażowej. Bo przecież wiadomo, że piasek najlepiej smakuje w zębach pod Giewontem i to koniecznie po ciemku. Przez jedenaście godzin dwadzieścia pięć drużyn udawało, że są w Copacabanie. Burmistrz osobiście dostarczył piasek w workach, tym razem w celach sportowych. Do pełnego sukcesu zabrakło tylko morza, ale znając rozmach lokalnych włodarzy, pewnie już zlecili sprowadzenie Bałtyku w cysternach.

Robinson i druty

W Tarnobrzegu 56-letni pilot śmigłowca Robinson postanowił sprawdzić wytrzymałość linii energetycznych. Ponieważ druty były martwe, pilot – zamiast zamienić się w skwarkę – wylądował, odleciał i przez dwa dni udawał, że nic się nie stało. W końcu sumienie lub strach przygnały go na komisariat. Sprawę badają teraz liczne komisje, choć wystarczyłby jeden lekarz od głowy, by zdiagnozować kogoś, kto lata na wirującym nożu do trawy i dziwi się, że świat stawia mu opór. To doprawdy imponująca konstrukcja psychiczna: najpierw igrać ze śmiercią w latającym mikserze, a potem szukać pocieszenia w protokołach policji.

Narodowy Program Odlotowy

Posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom skarży się, że słupki blokujące łódzką ulicę Piotrkowską uniemożliwiają taksówce podjazd pod same drzwi jej poselskiego biura. System tych zapór kosztował 5,8 mln zł i wciąż jest testowany. Przy okazji wyszło na jaw, że w 2025 roku posłanka wydała z publicznych pieniędzy rekordowe 21 211 zł na taksówki. Skoro za słupki i za taryfy zapłacili podatnicy, Wojciechowska niepotrzebnie się martwi. To nie jej pieniądze stoją w korku, tylko nasze.

Bądź pierwszym, który skomentuje!

Co o tym myślisz ?

Twój adres e-mail pozostanie poufny. Gwiazdką (*) oznaczone są pola obowiązkowe.

Obecny zespół redakcyjny

Redakcja

  • Jerzy Urban – honorowy redaktor naczelny (w stanie wieczystej czujności)
  • Agnieszka Wołk-Łaniewska – redaktor naczelny
  • Edyta Baker – sekretarz redakcji (pamięta więcej niż archiwum państwowe)
  • Krzysztof Olejnik, Paweł Ferenc – grafika
  • Katarzyna Szajowska – korekta (nie poprawia błędów stylistycznych, z szacunku dla gatunku)

Autorzy (alfabetycznie, choć w praktyce piszą, jak chcą)

Przemysław Ćwikliński, Idalia Dubicka, Piotr Gadzinowski, Anna Grodzka, Robert Jaruga, Tadeusz Jasiński, Marta Miecińska, Wojciech Mittelstaedt, Łukasz Piotrowicz, Marek Sanowski, Izabela Szolc, Maciej Wiśniowski.

Każdy z nich pisze o czymś innym, ale wszyscy o tym samym — że w Polsce wciąż jest o czym pisać.

URMA Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością

KRS: 0000021115

NIP: 5210124426

REGON: 012022937

Prezes Zarządu Marta Karolina Miecińska

Siedziba spółki

ul. Poznańska 3 / 9
00-680 Warszawa
Polska
URMA prowadzi działalność wydawniczą i medialną, wspierając projekty o charakterze publicystycznym, satyrycznym i społecznym.
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas